WSPÓLNY DOM.

Standardowy

I po Wszystkich Świętych, razem z Kornelią i Markiem byłam u mojej mamy. Bardzo go polubiła, powoli zaczyna się wszystko układać. Dziś byliśmy u jego rodziców, na początku trochę się krępowałam w ich towarzystwie ale z czasem przekonałam się że to bardzo mili ludzie.

Kiedy pojechaliśmy do domu Marka zaproponował mi żebyśmy zamieszkali razem. Sama nie wiem czy to dobry pomysł, z jednej strony to bym chciała, ale nie wiem czy to nie za szybko. Powiedziałam mu że potrzebuję czasu na zastanowienie, choć bardzo chciałam powiedzieć mu że jestem zachwycona tym pomysłem i z chęcią z nim zamieszkam.

Wróciliśmy do domu wieczorem, Nelcia już śpi a ja leżę i cały czas myślę czy przyjąć tą propozycję. Kaśka i jej matka wpadły by w szał gdyby dowiedziały się że ze sobą mieszkamy, szczerze mówiąc to mam to gdzieś.

Od jutra zaczynam nową pracę, cieszę się bo już miałam dosyć ciągłego siedzenia w domu, i z kasą jest już krucho. Ale mam nadzieję że od jutra wszystko się zmieni. 

WINNA.

Standardowy

Dzisiaj zadzwonił Michał, myślałam że chce się umówić na spotkanie z Nelcią, ale się myliłam. Wypytywał o Marka, jak długo się z nim spotykam i czy to coś poważnego. Zirytowały mnie te pytania, ale dla świętego spokoju na wszystkie odpowiedziałam. On na to że cieszy się że jestem szczęśliwa i że jeśli ja jestem to on też.

Długo się później zastanawiałam co o tym wszystkim myśleć, zastanawiałam się czy Michał naprawdę tak myśli czy tylko tak mówi. Nawet nie wiem kiedy zacząłem wspominać czasy kiedy byliśmy razem. Byliśmy na swój sposób bardzo szczęśliwi mimo wszystko, ja kochałam go bez pamięci.

Teraz wiem że nie tylko on jest winny naszemu rozstaniu. Ja zamiast go wspierać zawsze byłam sceptycznie nastawiona do każdej jego próby zerwania z nałogiem. Potrafiłam tylko na niego krzyczeć i wszystko zebraniać. Oboje zawiniliśmy, mam nadzieję że będziemy mieli dobry kontakt, chcem tego żeby Kornelia nie cierpiała dlatego że nie możemy się dogadać.

Spotkałam się też z Markiem, tym razem u mnie. Był widocznie podłamany, pewnie znów mu coś Kaśka nagadała, tak bardzo chciałam go pocieszyć ale mi się nie udało. Dopiero kiedy poszliśmy do sypialni to poczułam jak schodzi z niego napięcie. Był delikatny a zarazem namiętny, kiedy wyjechałam bardzo tęskniłam za jego dotykiem.

Przed 19-stą Marek wrócił do siebie, a ja zostałam sama z Kornelią. Zaczęłam myśleć o wszystkich wydarzeniach z ostatnich dni, i boję się że Kaśka w końcu zniszczy nasz związek. Jeśli Marek będzie nieszczęśliwy dlatego że jego córka zerwała z nim kontakt w końcu zacznie o wszystko obwiniać mnie, a to może doprowadzić do tego że on przestanie mnie kochać, lub co gorsza, znienawidzi mnie. Boję się tego i mam nadzieję że tak nigdy się nie stanie.

DWIE NA JEDNĄ.

Standardowy

Tak jak pisałam rano, robiłam właśnie Markowi obiad kiedy usłyszałam że ktoś wszedł do domu. Myślałam że to on wrócił wcześniej z pracy, ale jednak to była jego była żona. Była zaskoczona moim widokiem, a do tego bardzo wściekła.

Spytała co robię w jej domu, byłam oburzona tymi słowami, przecież nie mieszka z Markiem od jakiś pięciu lat. Wymieniłyśmy parę niemiłych słów, ale najgorsze dopiero nadchodziło, i to dosłownie bo przyszła Kaśka.

Od razu na mnie naskoczyła, i pomyśleć że jeszcze nie tak dawno temu uważałam ją za przyjaciółkę. Krzyczała coś że jestem dwulicowa, że sypiam z jej ojcem, że nie mam wstydu i.t.p. Ja miałam to gdzieś, choć kiedy obie „damy” wyszły poczułam ogromną ulgę. Zwłaszcza że wszystkiemu przyglądała się moja córeczka i widziałam że jest bardzo przestraszona, przecież każde dziecko boi się krzyku. 

Jak Marek wrócił z pracy podałam mu obiad, ale nie chciałam mu mówić o całej sprawie. Ale widocznie nie musiałam bo był bardzo dobrze poinformowany, pewnie któraś z pań zadzwoniła do niego i wyraziła niezadowolenie z mojej obecności w jego domu.

Po obiedzie zmyłam się do siebie, miałam dość rozrywek na dziś, co prawda Marek się nie ucieszył, ale obiecałam mu że jutro na pewno się zobaczymy. Reszta dnia minęła mi w porządku. Mam nadzieje że już nie prędko zobaczę się z Kaśką.

POWRÓT.

Standardowy

Na początku chciałabym przeprosić za moją nieobecność ale miałam bardzo dużo spraw do załatwienia i nie było czasu aby cokolwiek napisać.

Wyjechałam na parę dni za miasto do mamy, nie widzieliśmy się z Markiem przez trzy dni, wróciłam wczoraj wieczorem i razem z Kornelią spałam u niego. Przygotował kolacje, jak zjedliśmy wykąpałam córeczkę i poszła spać bo była zmęczona po podróży.

Marek powiedział że Kasia nadal się nie odzywa, jest mi przykro bo to po części z mojego powodu. On za to jest optymistycznie nastawiony i wierzy że wszystko się ułoży.

Rozmawialiśmy przez godzinę o całej sprawie a później poszliśmy pod prysznic. Po kąpieli wylądowaliśmy w sypialni, nie widzieliśmy się przez kilka dni wiec nie od razu poszliśmy spać. Tak cudownie czułam się w jego ramionach że całkiem zapomniałam wszystkich problemach, po świetnym seksie prawie od razu zasnęliśmy w swoich ramionach.

Rano Marek musiał iść do pracy, ja jeszcze jestem w jego domu, mam zamiar zrobić mu coś pysznego na obiad.

Wieczorem na pewno coś napiszę, trzeba nadrobić czas przez który nie pisałam.

NIC NAS NIE ROZDZIELI.

Standardowy

Marek zadzwonił rano i umówiliśmy się na kawę popołudniu. Mówił też że Kaśka u niego była i ze musimy poważnie porozmawiać. Całe przedpołudnie chodziłam zdenerwowana, ciągle myślałam o czym on chce rozmawiać. W głowie układała mi się rozmowa w której Marek ze mną zrywa, że tłumaczy się tym że nie chce stracić córki na zawsze.

Szłam do jego domu jak na nadchodzącą egzekucję, kiedy mi otworzył był wyraźnie podłamany. Opowiedział mi o rozmowie z Kaśką, zrobiła mu jeszcze gorszą awanturę niż mi. Było mi go żal, kiedy pomyślę że jego córka powiedziała mu że nie będzie chciała go więcej widzieć jeżeli nadal się będziemy spotykać.

Poczułam ukłucie w sercu, postawiłam się na jego miejscu, gdybym to ja uslyszała takie słowa od córki. Dotarło do mnie że jeśli z nim będę, straci Kasię. Nie chciałam do tego dopuścić, skierowałam się do wyjścia, byłam na zewnątrz kiedy mnie dogonił.

- Co ty wyprawiasz? Nie dam Ci odejść, kocham cię i mimo przeciwności będę z tobą już zawsze, nie odchodź jeśli to zrobisz dobije mnie to. – krzyczał tak że chyba cała okolica słyszała jego wyznanie. Rzuciłam się w jego ramiona, w jednej chwili zrozumiałam że nie mogę żyć bez niego. I pomyśleć że jeszcze niedawno miał to być tylko związek bez zobowiązań.

Wróciliśmy do jego domu, od razu skierowaliśmy się do sypialni Marka. Kochaliśmy się, później leżeliśmy przez chwilę w łóżku. „Już zawsze będziemy razem, nic nas nie rozdzieli” powiedział kiedy wychodziłam, pocalowałam go i wróciłam do domu.

KONIEC Z NAMI.

Standardowy

Rano kiedy poszłam robić Korneli kaszkę zorientowałam się że Michała nie ma. Szczerze mówiąc to ten fakt mnie ucieszył. Szłam już do pokoju kiedy usłyszałam że drzwi wejściowe otwierają się, myślałam że to Madzia wróciła, szybko się przekonałam że to Michał. Poszedł po świeże bułki na śniadanie. Nie wiem co on myślał, że jal przyniesie bułki to się ponownie wkupi w moje serce?

Najlepsze było jeszcze przede mną, kiedy Kornelia zjadła kaszkę i przyszłam do kuchni (w której mój były robił kanapki) zadzwonił dzwonek do drzwi. Kiedy otworzyłam i zobaczyłam Marka z torebką świeżych bułek zaczęłam się śmiać. Jaka była jego mina kiedy zobaczył Michała przyrządzającego śniadanie, myślałam że zaraz wybuchnie.

Ku mojemu zaskoczeniu zachował spokój, a nawet podał rękę na przywitanie mojemu eks. Później poszliśmy do salonu, Kornelia została z ojcem w kuchni, który chyba zrezygnował z robienia kanapek i zajął się córką.

W salonie Marek się do mnie przytulił, zapytał co Michał jeszcze u mnie robi, ja ze śmiechem powiedziałam że śniadanie. Marek złapał mnie w pasie i pocałował, nie wiem ile ten pocałunek trwał, ale jakiś czas. Przerwał go nam oczywiście mój były.

- Ja już pójdę bo za pól godziny mam autobus do domu – powiedział Michał i dał mi Kornelie na ręce. Ubrał się i wyszedł.

Do południa było bardzo fajnie, byliśmy w parku na spacerze i zrobiliśmy rosół. Marek był u mnie do 13, później pojechał do swoich rodziców na obiad.

Magda przyszła o trzeciej, od razu zakamuflowała się u siebie, ja bawiłam się z córką w salonie. Kiedy malutka poszła spać w końcu miałam chwile dla siebie, ale nie długo ona potrwała, zadzwoniła do mnie Kasia, zapytała czy mam czas bo chce się spotkać i pogadać. Umowiłam się u mnie, po tym telefonie pomyślałam że będzie dobrze, nie wyczułam bowiem że jest na mnie zła.

Kiedy otworzyłam jej drzwi zmieniłam zdanie.
- Angelika, zabawiłaś się, było fajnie, zrobiłaś ze mnie idiotkę, teraz daj już spokój mojemu ojcu. Jesteś fałszywa bo cały czas wpierałaś mi że nic cię z nim nie łączy a jednak z nim sypiasz. – zaczęła od razu Kaśka.
- A co miałam ci powiedzieć, że się spotykamy po kryjomu? Ciekawe, pewnie byś się do mnie nie odzywała i kazała byś Markowi wybierać pomiędzy mną a tobą. – powiedziałam nerwowo, nie mogłam przecież dać się tak atakować.
- Ok, chyba już Ci wystarczy romansów z moim tatą, odczep się od niego albo koniec z naszą przyjaźnią.
- Kaśka ty myślisz że ryzykowała bym naszą przyjaźń z powodu jakiegoś głupiego romansu? Ja kocham twojego ojca i nie zrezygnuje z niego, przy nim znowu czuję że żyje.
- W takim razie rób co chcesz, ja nie chcę już ciebie znać a mój ojciec i tak cię zostawi prędzej czy później, on nigdy nie przestał kochać mojej matki, to kwestia czasu i wróci do niej a ty zostaniesz sama, bez niego i beze mnie. – krzyknęła i wyszła.

Nie spodziewałam się że Kaśka potrafi być tak wredna, znam ją już od ośmiu miesięcy i nigdy się tak nie zachowała, ale na jej miejscu pewnie postąpiła bym podobnie. Ona czuje się teraz przez nas oszukana, ale mimo wszystko to zawiodłam się na niej bo nie chciała wysłuchać tego co mam jej do powiedzenia.

Wiedziałam że to kiedyś nastąpi, ale do takiego czegoś nie da się przygotować.

MICHAŁ.

Standardowy

Dziś do Korneli przyjechał jej ojciec, nie byłam z tego zadowolona bo nie miałam ochoty znów się z nim widzieć. Na dodatek byliśmy sami bo Magda poszła na randkę. Mimo moich uprzedzeń dzień przebiegł w miarę dobrze, dopiero później się zdenerwowałam ponieważ uciekł mu autobus i poprosił żebym go przenocowała.

Na początku niezbyt chciałam się zgodzić, jednak w końcu się nad nim zlitowałam. Nie jestem przecież bez serca, wiem że w Wawie nie ma nikogo u kogo mógłby się zatrzymać na noc. Oczywiście poscieliłam mu na sofie, żebyście nie pomyśleli że śpi ze mną.

Później Magda zadzwoniła że na noc nie wraca, ale najlepsze było jeszcze przede mną. Około 19 przyszedł Marek, zaprosiłam go do środka, przecież nie będę przed Michałem ukrywać że kogoś mam. Mój były był zaskoczony, ale nie mówił nic, za to Marek był chyba zazdrosny.

W sumie to dobrze mu tak, przecież jeszcze niedawno to ja byłam w podobnej sytuacji jak on dzisiaj. Zaproponował że zostanie na noc, ale powiedziałam że to będzie trochę niezręczna sytuacja, dla spokoju obiecałam że zamkne się w pokoju na klucz.

Tak też zrobiłam bo nie ufam Michałowi i nie wiem co mu strzeli do głowy. Na szczęście Kaśka jeszcze się do mnie nie odezwała ale założę się że jej mamusia już ją tam dobrze nastawiła przeciwko mnie.

Teraz leżę w łóżku i trochę dziwne się czuję ze świadomością że Michał jest w pokoju obok. Pewnie on ma to samo.

LICZYSZ SIĘ TYLKO TY.

Standardowy

Poszłam do niego, wciskając dzwonek miałam w głowie tysiąc scenariuszy jak ta rozmowa przebiegnie. Otworzył po chwili, nie za bardzo ucieszył się z mojej wizyty. „Nie dziwię się” pomyślałam, po wczorajszej akcji pewnie on także nie chce mnie już widzieć.

„To nie jest dobry moment na rozmowę” przerwał moje rozmyślenia. Od razu wyczułam z jego tonu że nie jest sam. „Jest u Ciebie?” zapytałam, choć nie musiałam bo dobrze to wiedziałam. „To nie tak jak myślisz” Marek złapał mnie za rękę kiedy chciałam wyjść, przyciągnął do siebie i pocałował. Kazałam mu siebie puścić, nie chciał mnie słuchać. „Dlaczego mi to robisz? Daj mi spokój, nie chcę być tą drugą” Popatrzył na mnie z tym błyskiem w oku, który miał podczas naszego pierwszego spotkania. „Nie jesteś, nigdy nie byłaś. Kocham Cię do szaleństwa, myślę o tobie bez przerwy, uwierz mi że mnie i moją była nic nie łączy oprócz Kasi. Ona chciała mnie odzyskać, jeszcze miesiąc temu wrócił bym do niej bez wahania, teraz liczysz się tylko ty.”

W tym momencie zobaczyłam matkę Kaśki, była wyraźnie zdenerwowana. „To ona? To dla niej rezygnujesz z naszego szczęścia?” Krzyczała, a ja nie wiedziałam co zrobić. Wiedziałam że właśnie nasz romans wyszedł na jaw, że Kasia też się dowie.

Zaczęłam iść w stronę samochodu tak szybko jak tylko umiałam. Uciekłam jak tchórz, w domu byłam tak szybko, że chyba przekroczyłam prędkość podwójnie.

Na telefon od Marka długo nie musiałam czekać, zapytał czy teraz już mu wierzę. A jak ja mu mam nie wierzyć? Po takich słowach, a na dodatek wszystko potwierdziła jego była. Chciał się spotkać jeszcze dzisiaj, ale odmówiłam, najpierw muszę sobie poukładać wszystko w głowie i co najważniejsze porozmawiać z Kasią, która na pewno już wszystko wie.

KOCHAM CIE.

Standardowy

Od dwóch dni Marek nie daje za wygraną i cały czas próbuje się ze mną skontaktować. Szczerze mówiąc to bardzo bym chciała go znów zobaczyć, pocałować, przytulić, ale z drugiej strony to nie chcę go już znać.

Niestety to jest trudne, zwłaszcza że dzisiaj wieczorem kiedy z Magdą jadłyśmy kolacje przyszedł do mojego mieszkania. Jak na złość drzwi poszła otworzyć Madzia, kiedy usłyszałam jego głos na chwilę stanęło mi serce.

Ruszyłam w kierunku przedpokoju i od razu zapytałam czego chce. Powiedział że chce porozmawiać i wszystko mi wytłumaczyć. Zdenerwowałam się, bo od razu przed oczami stanęła mi ta scena kiedy całował byłą żonę. Kazałam mu wyjść, jednak on nie miał zamiaru się ruszać, chciałam go wypchnąć za drzwi. Złapał mnie za ręce i popatrzył prosto w oczy „Kocham Cię” powiedział, wyrwałam ręce z jego uścisku i kazałam się mu wynosić, nie mogłam już dłużej słuchać tych kłamstw.

Kiedy wyszedł mimowolnie popłyneły mi łzy z oczu. Magda która widziała całą sytuację była zszokowana, nie dziwię jej się bo nic jej nie powiedziałam o romansie z ojcem Kaśki. Reszta wieczoru minęła na opowiadaniu Madzi o wszystkim od początku, w sumie to przyjęła to ok, i poradziła mi żebym jednak z Markiem porozmawiała.

Chyba posłucham się tej rady i spotkam się z nim. Nie dlatego że chcę słuchać głupich tłumaczeń, ale dlatego że nadal myślę o nim bez przerwy, i wiem że go potrzebuje.

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE.

Standardowy

Dzisiaj spotkaliśmy się u Marka, przygotował dla nas obiad, było bardzo przyjemnie siedzieć razem. Wyczuwałam jednak że jest jakiś nieswój. Coś go gryzło.

Po posiłku poszliśmy do salonu, usiedliśmy na kanapie. Przytuliłam go i zapytałam co się stało że jest taki nieobecny. W odpowiedzi usłyszałam że czuje się źle bo w niedziele się wygłupił tym wyznaniem miłości. Zrobiło mi się przykro że Marek pomyślał że nic do niego nie czuję, nie wiedziałam jak mu to powiedzieć wiec po prostu go pocałowałam.

Marek zaangażował się w pocałunki, i po chwili już się kochaliśmy. Kiedy już na dobre się rozpłyneliśmy usłyszałam że ktoś wszedł do domu. Zerwałam się z kanapy, pozbierałam ubrania i uciekłam szybko do kuchni Marka.

Usłyszałam głosy dobiegające z salonu. To była jakaś kobieta. Mówiła coś o ich związku, i wtedy zorientowałam się że to matka Kaśki. Nie slyszałam dokładnie ich rozmowy więc uchyliłam lekko drzwi, zobaczyłam jak się całują.

Nagle poczułam złość przeplataną z rozczarowaniem. Nie chciałam dłużej zostać w jego domu, a co dopiero go widzieć. Uciekłam stamtąd, czułam się zdradzona, z resztą do tej pory tak się czuję.

Nie wiem dlaczego on w ogóle wyznawał mi miłość skoro nadal spotyka się ze swoją byłą żoną. Widocznie nie może się zdecydować, albo chce mieć dwie naraz.

Tak więc w jednej chwili rozpieprzyło się wszystko i mam już tego dość. Nie chcę już go widzieć, znać ale chyba najbardziej nie chcę go już kochać. To ostatnie będzie chyba najtrudniejsze…